fryderyk chopin

henryk NeuhausProf. Henryk (Harry) NEUHAUS - nauczyciel mistrzówhenryk neuhaus

Henryk Neuhaus urodził się 12 kwietnia 1888 w Elizawietgradzie na terenach zachodniej Ukrainy.
Jego rodzicami byli: Gustaw Neuhaus, w 1870 roku przybyły tam z Nadrenii niemiecki pianista i nauczyciel języka niemieckiego (studiował w Kolonii u Ferdynanda Hillera,
ale zdaniem Harry'ego, no... - nie musimy akurat tych tajemnic "zdradzać") oraz Olga z d. Blumenfeld, bardzo utalentowana pianistka (jej matka, a babka Harry'ego była z domu Szymanowska; z tej samej rodziny, z której pochodził Karol Szymanowski). Było oczywiste, że w rodzinie takiej jak Neuhausów kontakty z muzyką późniejszego Profesora - a nawet Rektora Konserwatorium im. Czajkowskiego w Moskwie - były bardzo wczesne, intensywne i owocne.

Jak sam powiadał, został "zarażony muzyką od wczesnego dzieciństwa". Ogromny wpływ na edukację muzyczną Harry'ego wywarł jego wuj, Feliks Blumenfeld (nauczyciel V. Horowitza), ale też nie wolno lekceważyć roli atmosfery domu rodzinnego, wspólnego muzykowania oraz wzajemnego artystycznego dopingu w przyjacielskim i rodzinnym gronie rówieśniczym, do którego obok Harry'ego i jego siostry Natalii należały takie indywidualności jak Paweł Kochański, Stanisława, Feliks i Karol Szymanowscy, Jarosław Iwaszkiewicz, Artur Taube, a później - także Artur Rubinstein. Edukację pianistyczną Henryka zwieńczył w roku 1915 eksternistycznie zdany egzamin dyplomowy w Konserwatorium w Sankt Petersburgu; Harry przygotowywał się do niego pod okiem wuja Feliksa i otrzymał tytuł "Artysty Wyzwolonego". Za sobą miał już wtedy parę lat studiów w Berlinie: między innymi u Maxa Brucha i Engelberta Humperdincka - teoria oraz u Karla H. Bartha - fortepian i organy.

W latach 1912-1914 uczył się w Wiedniu u Leopolda Godowskiego, równocześnie uczęszczając na wykłady z estetyki muzycznej, akustyki, harmonii, literatury fortepianowej, instrumentacji, analizy form, historii muzyki, seminarium gry solowej z orkiestrą (u Ferdynanda Löwe). Egzamin dyplomowy zdał z wyróżnieniem 6. kwietnia 1914 i otrzymał wysoką austriacką Nagrodę Państwową (Staatspreis) w wysokości 800 koron. W międzyczasie (12 stycznia 1914) Neuhaus zdążył dać recital w sali Bechsteina w Berlinie z następującym repertuarem: Bach-Busoni - 6 przygrywek chorałowych, Brahms - 3 Intermezza op. 117 i Rapsodia op.119, Chopin - Sonata h moll, Karol Szymanowski - II Sonata A dur. Odbył także w latach pobytu w Austrii i Niemczech wiele podróży, między innymi, odwiedził rodzinne strony swego ojca (Kalkar k. Kolonii,1905), a także (w 1908) wspólnie z kuzynostwem Szymanowskimi - z Karolem i Feliksem - wyprawił się do Włoch. Młodzi turyści - Harry miał wówczas 17 lat - odwiedzili wówczas Nervi, Genuę, Rzym i Neapol. Potem (jesień 1908) podróżował na Ukrainę i spowrotem do Europy przez Lwów, Budapeszt, Fiume - do Wenecji i Florencji. I nie były to bynajmniej podróże koncertowe: Neuhaus zwiedzał zabytki, słuchał oper, bywał w teatrach i na wystawach - poznawał kulturę, w której chciał żyć, a od której tak niespodziewanie i na tak długo został odcięty. Zaraz po studiach w Wiedniu w związku z wybuchem I wojny światowej ten stuprocentowy Europejczyk, humanista i artysta - musiał powrócić w rodzinne strony i od razu "wsiąkł w grzęzawisko pracy pedagogicznej". Rozpoczął ją w Elizawietgradzie, potem powołano go do konserwatoriów w Tyflisie i Kijowie, a następnie - bo jego sława jako pedagoga "szła przed nim" - rozpoczął trwającą już do końca życia pracę w Konserwatorium im. Czajkowskiego w Moskwie (w latach 40-tych przerwaną na ponad rok uwięzieniem w słynnym więzieniu na ?ubiance).

Koncertował, podczas jednego wieczoru grywał wszystkie Sonaty Skriabina, a jego interpretacja wszystkich 24 Preludiów Debussy'ego stała się wydarzeniem artystycznym. Ale przede wszystkim był on pedagogiem, do którego klasy starali się dostać najzdolniejsi młodzi pianiści z terenu całego ówczesnego radzieckiego imperium. Harry Neuhaus stał się magnesem dla talentów nie tylko jako doskonały pianista i nauczyciel fortepianu, ale i dlatego, że w tamtych trudnych czasach, niepojętych dla nas, żyjących w dobie względnego dostatku ekonomicznego i kulturalnego - reprezentował wartości rzeczywiście nieprzemijające: Profesor Neuhaus był na gruncie porewolucyjnej Rosji - z urodzenia, wychowania i głeboko osobistego przekonania - reprezentantem myśli, idei, cywilizacji i kultury europejskiej. I choć bez wątpienia musiał naginać się do warunków, w których żył - dawał on swoim uczniom (zapewne, to moja robocza hipoteza, ale wierzę w jej prawdziwość głęboko) poczucie duchowej stabilności w świecie, w którym życie nie tylko jednostek, ale tysięcy ludzi mogło się w ciągu chwili rozsypać w proch na skutek przypadkowej nawet decyzji byle urzędnika. Można by długo wyliczać jego uczniów, którzy zostali laureatami nagród w konkursach międzynarodowych i zrobili tzw. karierę - ale wystarczy wspomnieć, że Światosław Richter i Emil Gilels studiowali pod jego kierunkiem, by zrozumieć o jakim pedagogu mówimy. Z Polaków, pod jego kierunkiem studiowali Ryszard Bakst i Tadeusz Kerner; aspiranturę w jego klasie odbyła Pani Prof. Irena Sijałowa-Vogel, znakomity pedagog Akademii Muzycznej w Krakowie. Dla nas, Polaków, powinien być szczególnie ważny fakt ugruntowania systemu pedagogiki Neuhausa w całości i bez reszty na Metodzie Chopina.

Prof. Zbigniew Drzewiecki napisał: "O wielkiej i nieprzeciętnej wiedzy i erudycji Neuhausa świadczyć może fakt oparcia zasad pracy instrumentalnej na tych nielicznych a genialnych wskazówkach, jakie pozostawił Chopin" (w przedmowie do polskiego wydania Sztuki pianistycznej H. Neuhausa, PWM, Kraków 1970, s. 9). Był Neuhaus wielbicielem poezji Mickiewicza, propagatorem twórczości Szymanowskiego, bezbłędnie mówił po polsku - prof. Drzewiecki wspomina o wieczorze towarzyskim, spędzonym wspólnie z Neuhausem w Warszawie w 1937 roku, kiedy to Neuhaus, juror III - go Konkursu im. F. Chopina recytował ex tempore Koncert Jankiela z "Pana Tadeusza". Kto z polskich współczesnych Profesorów, nawet literatury ojczystej, dziś się tego podejmie? Pisząc tych kilka słów chcę wyrazić mój głęboki Szacunek dla Pamięci Profesora, który w naszej Ojczyźnie nie znalazł nigdy większego uznania, na skutek - podejrzewam - nieznajomości faktów: niektórzy z naszych Rodaków najwidoczniej widzieli w Neuhausie głównie reprezentanta systemu, którego on sam był nie wyznawcą przecież - a ofiarą... Uważano go z pewnością za Rosjanina (historia odcisnęła czarne piętno na stosunkach między rodakami Norwida - i - Lermontowa...), choć w jego żyłach płynęła krew niemiecko-holenderska (ze strony ojca) oraz austriacka i polska (ze strony matki). Henryk (Heinrich - dla Niemców, Gienrich Gustawowicz - dla Rosjan, Harry - w domu)

Neuhaus, zmarł w jednym z moskiewskich szpitali 10.10.1964. Dosłownie na niewiele godzin przed śmiercią odwiedził go Artur Rubinstein - jakby symbolicznie żegnając tego niezwykłego Europejczyka w imieniu tradycji i kultury, których cały urok, smak i wdzięk Mistrz rozsiewał hojną ręką w czasie swych niezapomnianych lekcji. Jego książka, wydana w 1970 roku przez PWM "Sztuka pianistyczna" (przetłumaczona nawet na fiński, o angielskim, francuskim, włoskim, hiszpańskim i niemieckim nie wspominając) powinna także dla polskich pianistów stać się kompendium wiedzy o sposobach pracy nad fortepianem - trzeba umieć przejść mimo fragmentów o obowiązkowym dla wszelkich publikacji z tamtych miejsc i lat charakterze; jednoznacznie przecież kieruje jej Autor naszą uwagę ku chopinowskiej Metodzie. Nauczycielskie osiągnięcia Prof. Neuhausa także nam powinny dawać wiarę w możliwość zdobycia sukcesu - może, nie na neuhausowską od razu skalę, ale nie oto przecież chodzi! Czy nie wystarczy, że nasza praca stanie się dzięki tej metodzie łatwiejsza, ciekawsza, bardziej wydajna, że będziemy mogli doprawdy szczerze cieszyć się muzyką i fortepianem w naszych codziennych zajęciach? Chopinowskie uniwersalne zasady pedagogiczne będą gwarantami naszego sukcesu; lepszych gwarancji doprawdy nie trzeba...

(Ostatania aktualizacja: 31 pazdziernik 2005 r.)